Po co ten blog???

No właśnie, po co?

...po 10 latach przygody z fotografią zabierać się za opisywanie tego co robię, komentowanie i ogólne narzucanie się ludziom ze swoimi opiniami :).

Myślę, że powodów mógłbym podać kilka. Możliwe, iż ukryty popęd grafomana amatora po prostu wziął górę nad zdrowym rozsądkiem i logicznym myśleniem nad tym co zrobić ze swoim czasem... i proszę, oto jestem!

Mam jednak cichą nadzieję, że kierują mną odrobinę bardziej konstruktywne motywy. Np. takie jak podzielenie się pewnym zakresem wiedzy, inspiracjami i opiniami z czytelnikami lub klientami korzystającymi z organizowanych prze zemnie od wielu lat kursów i warsztatów. No cóż, fotografia to też jest moja praca, więc udawanie pełnego altruizmu jest bezcelowe. Niewątpliwie, będzie to też przydatne narzędzie w mojej codziennej aktywności zawodowej. W końcu nie może być wszystko TFP!!! Chyba, że wizyty w sklepie, też zaczną być TFP. To nam jednak chwilowo nie grozi. Dobrze robić to co się lubi i coś z tego mieć. Jeśli nie rozumiesz skrótu TFP tzn. że nie zostałeś skażony tą dziwną ideą i chwilowo po prostu zignoruj ten fragment, zapewniam możesz się tylko cieszyć.

Najbardziej chyba jednak pociągająca jest możliwość niemalże nieskrępowanej krytyki tego co się nie podoba i dzielenie się tymi "wspaniałymi" przemyśleniami z całym światem! No dobra... może na początku będą 3-4 osoby co to przeczytają, dziewczyna, mama, ciocia, wujek... Choć po chwili przemyślenia... lepiej nie, wyłączmy z tego mamę, bo już do końca dobra opinia o mnie legnie w gruzach :).
No więc mam plan, że będę szczery, chyba że, musiałbym krytykować klienta co dobrze płaci! Lata pracy w ciężkich warunkach, tzn. fotografa, wpływają źle na człowieka ale resztki rozumu i instynktu przetrwania są.

Podsumowując. Będę szczery, bardzo szczery, najszczerszy chyba, że nie będzie się to opłacało. Już jestem z siebie dumny! Pierwszy krok za mną. Prawdziwe profesjonalne nastawienie dobrego zawodowego dziennikarza już mam!

POZYTYWNIE

Wracając do rzeczy poważnych i kluczowych czyli fotografii, to trudno mi powiedzieć co mnie najbardziej w niej interesuje. Trudno, przynajmniej, jeśli chodzi o jakiś bardzo konkretny styl. Mam swoje preferencje, ale tak jak z muzyką, generalnie posłucham każdej, byle dobrej. Począwszy od klasycznej np. Czajkowski, poprzez Prodigy, Madonnę a kończąc nawet o zgrozo na Biberze, posłucham wszystkiego jeśli jest tak jak mówiłem, dobre. Tak samo każdy styl fotografii może być dla mnie ciekawy, jeśli wnosi pozytywne emocje i odczucia. Podkreślił bym tutaj jednak słowo "pozytywne", ukazywanie cierpienia, dramatu czy wręcz wynaturzenia i zboczenia nie budziło nigdy moich zachwytów, nawet podane w najlepszej formie.
Przykro mi ale nie będę zachwycał się pracami tak znanego czeskiego artysty jak Jan Saudek. Chodzi mi o jego prace będące apoteozą brzydoty i wynaturzeń. Nacechowane turpizmem fotografie nagich karłów, przebranych w kiczowato fantastyczne kostiumy, okropnie otyłe i nieraz wulgarne kobiety nie obronią się w mojej ocenie, mimo niewątpliwego kunsztu autora w ukazaniu tej fantasmagorycznej scenerii. 

Może niektórzy dostrzegą tutaj urodę i docenienie pewnego wewnętrznego piękna osób w powszechnym znaczeniu brzydkich, kalekich czy chorych jednak taka forma moim skromnym zdaniem czyni dokładnie na odwrót. Podkreśla tylko ułomność tych osób, chwali niezdrową i brzydką formę skądinąd pięknego ludzkiego ciała o które każdy z nas powinien dbać. Atrakcyjna w pewien sposób artystyczna wizja fotografa wykorzystuje brzydotę modeli w sposób, który nic pozytywnego do mojego życia ani nikogo innego nie wnosi, wręcz przeciwnie, wnosi same nieprzyjemne doznania, mimo, iż rozumiem potencjalne różne ukryte treści, które może ewentualnie autor miał na myśli. Z pewnością, jest to odzwierciedlenie wizji i poglądu autora na świat. Dramatyczne doświadczenia dzieciństwa, pobyt w obozie koncentracyjnym dla dzieci za czasów II Wojny Światowej z pewnością nie pozostaje bez wpływu na język jakim mówi, stosunek do innych ludzi, w szczególności do kobiet, które są głównym tematem prac Sudaka. W dodatku kolejnym niechlubnym osiągnięciem jest wykorzystanie nagich modelek, sprawiających wrażenie nieletnich, co nie pozostało nie zauważone chociażby w Australii gdzie w 2011 r. usunięto z International Foto Biennale jedną z praca Sudaka za promowanie dziecięcej prostytucji. Oczywiście, niewierze aby był taki zamysł autora ale niewątpliwe jest, iż używanie roznegliżowanych dziewczynek może budzić różne odczucia a mi osobiście zdecydowanie nie pasuje i nie mogę się zgodzić, że jest to jego prawo do swobodnej wypowiedzi, zainteresowania pięknem i wolności erotycznej.

Jan Saudek wielkim artystom jest ale Józef Stalin również wielkim wodzem swojego narodu był. Wymienił bym tu jeszcze innego przywódce z tego samego okresu ale obawiam się, że Żydowskie pochodzenia opisywanego autora i jego doświadczenia obozowe mogły by na mnie ściągnąć falę krytyki w takim zestawieniu tych dwóch wyjątkowych osobistości XXw. Być wielkim nie znaczy czynić rzeczy, które są wartościowe. Mogę rozumieć, mogę gdzieś doceniać, mogę nawet podziwiać i się pewnych rzeczy uczyć od Saudka ale naśladowcą ani zwolennikiem nie zostanę.

Zrobiło się poważnie. Nie mniej, uważam to za dobry przykład tego co lubię w fotografii a czego nie. Nie znaczy, że fotografia musi być lekka i prosta w odbiorze czy podobać się wszystkim. Z pewnością, część moich zdjęć będzie również u wielu budzić negatywne odczucia, że pornografia i takie tam, ale jak już co, to nie dziecięca :D a tak poza nie zgodził bym się z taką interpretacją. Nagość tak, erotyka, pokazanie pewnych intymnych i erotycznych doznań, które wydają mi się bardzo naturalnym elementem życia, nawet najbardziej porządnego człowieka. Jeśli ktoś sprowadza sex do czysto fizycznych zachowań i kopulowania gdzie popadnie to już jego problem i nie podoba mi się łączenie pokazywania urody, piękna, uczuć i intymności, czasem nawet przy pewnej dozie ekshibicjonizmu, z rozwiązłością.

 

Ale zaraz, zaraz, ja uwielbiam też zdjęcia lżejsze w odbiorze, wręcz sympatyczne choć fakt, faktem, dobrze jak jest trochę seksapilu. Szkoda, że nie mogę podzielić się na razie ostatnią, przeuroczą sesją ale to musi jeszcze chwilę poczekać.

Seksapil w bardziej wyważonej i spokojniejsze formie również jest urzekający.

No i oczywiście moda oraz typowo komercyjne realizacje. Choć i w tym przypadku preferuję dość kobiece wydanie, seksowne jednak mocno osadzone w różnej stylistyce, związanej ze stylem i modą, stosownie do potrzeb i okoliczności. 

 

Fotografia służy mi po to by przy jej pomocy wyrażać emocje, poznawać, mówić, dawać upust swym inspiracjom estetycznym. Nie jest celem samy w sobie a narzędziem, językiem, który zamiast słów używa obrazu. Sama w sobie co najwyżej może być uzależnieniem i narkotykiem prowadzącym do nikąd.

Z mojej praktyki w nauczaniu innych, wielu mniej doświadczonych fotografów nie zastanawia się nad tym co robi, nie widzi tego co się dzieje bo tak naprawdę nawet nie próbuje spojrzeć. Gdy pomóc im zadać proste ale właściwe pytania, sami często potrafią zacząć sobie udzielać właściwych odpowiedzi. Mieć problem z zobaczeniem to jest normalne, ale nie szukać to już nie wyobrażalny błąd. Kto szuka ten w końcu znajdzie nawet jak najpierw trafi nie tam gdzie chciał ale nie szukając, nie wnikając za każdym razem coraz głębiej, nie rozbudzając swojej ciekawości, zdolności do postrzegania nie będziemy rozwijać naszej fotografii czyli narzędzia, które moim zdaniem powinno służyć każdemu z nas do poznania siebie samego, drugiej osoby i samo rozwoju a niech przy okazji niech będzie zajebistą zabawą a czemu by nie! No kto nam zabroni!!!

 

Trochę się rozrósł pierwszy wpis, choć i tak nie porusza 95% procent spraw, które na początku chciałem poruszyć. Zapraszam do następnego wpisu, a raczej drugiej części tego.